,,Domy" w Warszawie

W połowie stycznia klub czytelniczy ze Szkoły Podstawowej nr 306 im. ks. Jana Twardowskiego w Warszawie spotkał się celem przygotowania zajęć o DOMach. Przyznam, że temat trudny wydawał się bardziej mi niż dziewczynkom. Przeglądając książkę Carson Ellis od razu wybrały domy, które ich zdaniem warto byłoby omówić z młodszymi dziećmi podczas zajęć. Klubowiczek na spotkaniu miało być tym razem pięć, więc każda znalazła dla siebie „swój” dom z książki. Wybranym pięciu domom zrobiłyśmy zdjęcia, żeby móc wyświetlić je dzieciom na tablicy multimedialnej. Ustaliłyśmy też, że grupy podczas spotkania powstaną w wyniku losowania.

16 stycznia Klub spotkał się z 6-latkami, z którymi dziewczynki spotkały się już kilka razy. Spotkanie rozpoczęłyśmy od pytania dzieci o ich domy, jak wyglądają, jaki wkład miały w urządzenie swojego pokoju lub kącika w pokoju rodziców. Okazało się, że większość dzieci mieszka w bloku, gdzie na różnych piętrach mieszkają ich koledzy i koleżanki, z którymi mogą spotykać się w ciągu dnia. Rzadko mają własny pokój, zazwyczaj dzielą go z młodszym lub starszym rodzeństwem. Dzieci mieszkające w domach wolnostojących nie mają pod ręką kolegów, ale mają swój pokój, ogród i dużo miejsca na zabawki.  Część dzieci mogła wybrać np. kolor tapet lub farby na ścianach pokoju, kolor krzesła do biurka, wzór wykładziny na podłodze; częściej jednak to rodzice decydują o zagospodarowaniu przestrzeni w pokoju przedszkolaka, pozwalając mu jedynie na wybór drobiazgów. W przeciwieństwie do młodszych kolegów i koleżanek Klubowiczki urządziły swoje pokoje w całości, czym wzbudziły niewątpliwy podziw u maluchów. Podczas zabawy w kręgu, którą dziewczynki znają z ubiegłorocznych warsztatów ,,PoczytajMy o migracjach" z p. Martyną, było mnóstwo śmiechu, ale również konsternacji. Dzieci w grupie są na różnym etapie rozwoju sprawności ruchowej oraz percepcji słuchowej, więc zdarzało się, że nie każde na czas zorientowało się, co ma zrobić. Weronika i Natalia przeczytały dzieciom książkę o DOMach, zatrzymując się przy każdej ilustracji, żeby przedszkolaki mogły dokładnie przyjrzeć się każdemu domowi, a chętni odpowiedzieć na zadawane przez Klubowiczki pytania. Po przeczytaniu opowieści o DOMach wyświetlałam na tablicy kolejno wybrane na spotkaniu roboczym domy - Atlantyda, Domy takie i takie, domy w kloszach, dom filiżanka i dom artysty.

Dziewczynki skorzystały z pytań pomocniczych przy omawianiu slajdów. Po początkowym zadziwieniu, że Atlantyda to miasto zalane wodą dzieci przyjęły, że na pewno otaczała je jakaś zaczarowana kula, bo przecież ludzie pod wodą potrzebują masek jak nurkowie. Nie są rybami, nie mają ogona, a w morzach i oceanach mieszkają ryby. Kiedy jeden z chłopców powiedział, że jest tam na pewno ciemno i zimno, więc człowiek nie mógłby mieszkać pod wodą wszystkie dzieci przeszły na pole z napisem Bardzo nie chcę.

Przy domach takich samych, a jednak zupełnie innych, dzieci porównywały otoczenie i zastanawiały się kto może mieszkać w pierwszym, a kto w drugim domu. Pomysły były różne – w pierwszym domu mieszka osoba samotna, smutna, lub starsza, albo biedna, lub taka która dużo pracuje (jak rodzice) i nie ma kiedy ozdabiać swojego domu. W drugim domu na pewno mieszkają dzieci, i jest w nim bardzo wesoło – wokół domu jest kolorowo i jest dużo rzeczy, jakby bałagan, którego nie ma kiedy posprzątać. Na pytanie, kto chciałby w nim zamieszkać, ponad połowa dzieci przeszła na pole z napisem Bardzo chcę. Pozostałe dzieci wybrały pole z napisem Nie wiem.

Domy w kloszach wzbudziły duże zainteresowanie. Dzieci stwierdziły, że te klosze to na pewno z powodu smogu, takiego jak wokół przedszkola. Skąd taki pomysł? Ostatnio dość często dzieci nie mogły wychodzić na podwórko, ponieważ zainstalowana w komputerze aplikacja informowała, że w powietrzu jest dużo smogu i lepiej zostać w budynku. Jednak słuchają uważnieJ Pojawił się też pomysł grawitacji, żeby mieszkańcy nie odlecieli. To było jeszcze większe zaskoczenie, ponieważ pojęcie powszechnego ciążenia jest niewątpliwie pojęciem bardzo trudnym. W tym domu nie chciało zamieszkać żadne dziecko (pewnie z powodu smoguJ).

Dzieciom trudno było wyobrazić sobie ogromne filiżanki, wielkości domu jednorodzinnego, bardziej prawdopodobne było dla nich, że filiżanki są normalnej wielkości, a ich mieszkańcy zostali zmniejszeni specjalną maszyną i są wielkości krasnoludków. Domy filiżanki skojarzyły im się z grzybami w lesie. Połowa dzieci, przeszła na pole z napisem Bardzo chcę, a druga połowa na pole Nie wiem.

Wszystkim dzieciom spodobał się dom artysty, ponieważ jest w nim kolorowo, jest mnóstwo rzeczy do zabawy i  nie trzeba martwić się o porządek.

Podsumowaniem pokazu domów były pytania o to, czym jest dom, co to za miejsce, co oznacza dla dzieci powiedzenie „Czuć się jak u siebie w domu”? Pomysły były różne – dom jest tam gdzie są rodzice, gdzie mam zabawki, gdzie czuję się bezpiecznie. Chętne dzieci, które brały udział w rozmowie powiedziały też, że dom to takie miejsce, gdzie jest miłość, gdzie ludzie czują się dobrze. Po rozmowie dzieci i Klubowiczki ciągnęły losy z nazwami domów, żeby stworzyć grupy do ostatniego zadania. Zadaniem każdej grupy było wspólne zastanowienie się, co w tym konkretnym domu jest potrzebne jego mieszkańcom. Po prawdziwej burzy mózgów w ruch poszły kredki, czego efektem były naprawdę pomysłowe i kolorowe prace.

Dom dla rodziny z dwójką dzieci jest bardzo wysoki, a wokół niego jest mnóstwo zabawek. Każdy z mieszkańców ma swój pokój, którego okna wychodzą na przepiękną kolorową tęczę. Jest w nim winda dla wózka i żadnych progów. W domu jest bardzo wesoło, dzięki temu, że są w nim dzieci.

W domu dla dziadków podstawą jest fotel bujany i fotel do masażu, który stoi przed dużym telewizorem. Przy ścianach są poręcze, nie ma schodów tylko jeżdżące maty, żeby starsze osoby nie musiały się męczyć. Jest też kącik dla wnuków, które często dziadków odwiedzają.

Dom osoby niewidomej ma garaż pełen pojazdów, żeby jego mieszkańcowi łatwiej było się przemieszczać. Wzbudziłam trochę wątpliwości w dzieciach, pytając jak osoba niewidoma może prowadzić np. samochód, skoro nie widzi. Odpowiedź była prawie natychmiastowa – pojazdy sterowane są umysłem. Przy tworzeniu tego domu dzieci próbowały z zamkniętymi oczami dojść do swojej szafki i coś z niej wyjąć. Wpadły na ten pomysł, żeby zobaczyć, co czuje osoba, która nie widzi. Dom jest parterowy, nie ma schodów, a na ścianach są wystające strzałki, żeby osoba niewidoma wiedziała do jakiego pomieszczenia ma iść.

Dom dla miłośników książek pełen jest regałów na kółkach, wypełnionych aż po sufit książkami. Przy każdym regale jest specjalny balkonik, jeżdżący w górę i w dół, żeby łatwiej można było sięgnąć po wybraną książkę. W domu jest też specjalne miejsce do czytania – fotel z poduszek i lampa, a jego mieszkańcy zajmują się robieniem zakładek. Sprzedają je i kupują nowe książki.

Dom dla miłośników psów to prawdziwa rezydencja! Psy mają ogromną kolorową budę (większą od domu właścicieli) ogromną łąkę do biegania, miejsce do zabawy, do jedzenia i do spania. Nie chodzą na smyczy, zawsze są na wolności. Ich właściciele często bawią się z nimi, kąpią je i głaszczą, psy czują się bardzo kochane.

Każda grupa przedstawiła swoją pracę, opowiedziała o swoim domu własnymi słowami. Podsumowaliśmy zajęcia rozmową o tym, co dla każdego mieszkańca jest ważne w jego domu – na podstawie wykonanych rysunków. Po zastanowieniu chętne dzieci wypowiadały się na forum, a wypowiedzi można podsumować następująco – każdy dom jest inny, bo każdy z nas jest inny, każdy ma inne potrzeby i co innego jest dla niego ważne. A najważniejsze jest, żeby tą inność akceptować.

Eliza Główka, opiekunka klubu czytelniczego

w Szkole Podstawowej nr 306 im. ks. Jana Twardowskiego